Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y - ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Wpis

poniedziałek, 05 marca 2012

August i Ingmar

 To może na początek wielbiciel Augusta, Ingmar Bergman, co przez całe swe życie był blisko jego ducha. Jak sam przyznał, kochał Strindberga jak muzykę...

 Sam o tym opowie troszkę w filmiku poniżej... (Muszę powiedzieć, że jak tak spojrzałem na tę jego bibliotekę, na te wszystkie jego domowe, drewienkowe wnętrza, tam na wyspie, wśród tych kamiennych murków, gdzie zaraz morze, nad którym można krzyczeć do woli, płosząc najwyżej jakąś mewę, to robi mi się trochę przykro, wiedząc, że jego już tam nie ma, że sam, tak jak i jego ulubiony August, jest już duchem tylko... To prawda, zostały książki i filmy, ale jednak przykro, że czas jest taki nieubłagany... Bliżej mi do dawności i lepiej się czułem, gdy towarzyszyła mi świadomość, że on jest sobie gdzieś tam nad Bałtykiem, żyje, razem z dawnymi czasami, do których tak pięknie i tak głęboko wracał w ostatniej dekadzie minionego stulecia tworząc znakomitą prozę... Właściwie przez książki najbardziej się z nim - że się tak wyrażę - zakolegowałem... I z tym wszystkim sąsiadował Strindberg, którym zafascynowałem się nieco wcześniej. Bergman musiał przyjść za nim, ten jego artystyczny druh i chyba najlepszy reżyser jego sztuk... )

 Tajemne znaki, zbiegi okoliczności, pozdrowienia z zaświatów... Ileż w życiu Strindberga było różnych niezwykłych zbiegów okoliczności, ileż zjawisk zagadkowych a traktowanych z najwyższą, można by nawet powiedzieć, uroczo zabobonną powagą... Pewnie poświęcę im tu kiedyś trochę miejsca. A teraz zacytuję samego Bergmana... Jakież to strindbergowskie... W swej autobiografii "Laterna magica" słynny reżyser i pisarz wspomina:

 Ingrid i ja pobraliśmy się w listopadzie i wprowadziliśmy się do domu przy Karlaplan, pięknego jak karmelek. Stał tam niegdyś Czerwony Dom, w którym Strindberg żył z Harriet Bosse. Pierwszej nocy zbudziła mnie słaba muzyka fortepianowa, dochodząca przez sufit. Był to "Aufschwung" Schumanna, jedna z ulubionych melodii Strindberga. Może było to przyjazne pozdrowienie?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
kiljan.halldorsson
Czas publikacji:
poniedziałek, 05 marca 2012 14:45

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

counter