Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Halldór frá Laxnesi

kiljan.halldorsson

 "Og hver veit nema að Halldór frá Laxnesi eigi eftir að verða óskabarn íslensku þjóðarinnar".

                                                                                                    Arngrímur Jónsson  

 Wiosna, wiosna. Niekoniecznie dobrze widoczna i odczuwana. Bo jeszcze ziąb, bo jeszcze tu i ówdzie śnieg... Ale wiosna być musi, bo tak to już postanowione... (Chociaż ja w tym roku chłodno jestem usposobiony, więc mógłbym tak z zimą przez cały rok - nie przeszkadza mi wiatr ani nie przeszkadzają mi niskie temperatury...)

 Z wiosną przychodzi jakieś takie wyfiokowanie, perfumy, śpiewy radosne ptasząt... Pełna gotowość na przyjęcie lata, po którego pobycie człowiek tez chętnie oddycha z ulgą, gdy może jesiennie odpocząć... A potem znów tęsknoty, odnowienia, odrodzenia...

Bardzo kochał wiosnę Laxness. Ten czas odnowy, wzrastania, radości, nadziei... Sam z wiosną przyszedł - dziś 115 rocznica jego urodzin... Przyszedł na świat w Reykjaviku, przy Laugavegur. A wychowywał się na niedalekiej od stolicy farmie Laxnes, od której wziął potem swoje nazwisko... Halldór frá Laxnesi - potem Halldór Laxness...

Ukochane dziecię narodu, ulubieniec? No tak... "Óskabarn þjóðarinnar". Jak Jón Sigurðsson - niepodległościowy działacz z dziewiętnastego wieku - ojciec islandzkiej wolności. Laxness też stał się taką narodową perełką, która to na dobre wyprowadziła literaturę islandzką z prowincjonalnych opłotków. Laxness - całkowicie lokalny, a jednocześnie światowy. Przedziwnie zmienny, z książki na książkę inny. Poważny i prześmiewczy. Pokazujący, co to patriotyzm wolny od głupich zadęć i ksenofobii... Między innymi... Choć wzbudzał czasem sprzeciwy i gorące dyskusje poprzez swoje polityczne, a także i wyznaniowe wybory (biegł od protestantyzmu przez katolicyzm po marksizm), jako noblista stał się prawdziwą dumą narodu zamieszkującego tę daleką atlantycką wyspę, Islandię...

Islandia - groza i śmiech. Zadziwiająca wytrwałość. Zapoczątkowana przez odważnych, ryzykanckich Wikingów. Północnoatlantycki eksperyment trwa. Raz z górki, raz pod górkę... Od jakiegoś czasu z Laxnessem w tle, co o huśtawkach ludzkiego życia zapisał całe tomy...

Tam - nie ma rady - natura jest blisko człowieka... Bardzo kontrastowa... Zimą wszyscy bali się w chacie - jak pisał Halldór Laxness w "Niezależnych" - "Noce dłużyły się okropnie, dnie do nocy były podobne. Człowiek żyje nadzieją wiosny, a jednocześnie nie wierzy w nią, póki wiosna nie nadejdzie. Jeden kwiatek, jeden krzyk siewki - i nagle spełnia się wszystko, na co czekałeś, do czego dążyć będziesz zawsze, do śmierci." Znów zazielenią się moczary, znów pojawią się ptaki na mokradłach, by w nich niestrudzenie brodzić (ach, ta islandzka ptaszarnia, co przybywa znad oceanicznych otchłani - cud istny!)... Może i miłość zakwitnie znów...

Matka Ziemia okręca się w swym dziwnym śnie, ku światłu, by znów się działy cuda, przypływały nowe siły... O życiu bujnym sen. W dalekich niby to niegościnnościach... Im bardziej niegościnne skrawki ziemi, tym bardziej to życie wydaje się fantastyczne - silne, uparte, radosne... Wystarczy mała sieweczka, a serce mocniej zaczyna bić...

Tak urodzinowo dziś. Laxnessowo... Tak sobie pozwoliłem porymować nieudolnie, wiosennie, w budzących się, mimo chłodu, zieleniach...

 

Halldór Laxness

"Wiosenne zwrotki"

Cóż za jasność dziś wielka,

kwiatu szczęście, rosy porannej kropelka.

O, zieleni kraino!

Ogrodzie życia, zielonego wzrastania,

daj mi moc ku dobroci, siłę dla kochania.

 

Jakże wiele w sercach radości,

na gąbce mokradeł moc skrzydlatych gości.

O, żywych stworzeń kraino!

Zwierzyniec, dom i najmniejszej ptaszyny,

ląd brata mego, cudny sen matczyny.

                                        przełożył z islandzkiego Kiljan Halldórsson

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci