Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

O gwarze w krokusowym czasie

kiljan.halldorsson

I już krokusy. I ludzi tłum. I wiosna... Choć ja się trochę jeszcze za zimą uganiałem...

Zebrało mi się na podróże. Trochę za morze. I trochę za miedzę. Daleko i blisko, w nagłej tęsknocie do udawanej bezdomności. Tu jakiś kąt, tam pokój hotelowy. Czasem chciałbym się nie zatrzymywać. Ale wracam, by się zatrzymywać, naturalnie, ja - typ obowiązkowy, i jeszcze synek troskliwy na dodatek, za nagrodę w postaci garści obelg i parsknięć... Bogowie - jak kiedyś złapię oddech, to będzie trochę późno. Już jest późno... Bym się chętnie na dobre odtargał od życia i frunął przezeń jak papierowy samolocik... Z lekkim tylko opadaniem, gdzie ładnie. No cóż, dobre jednak i opadanie z myślą o powrocie do zabagnionej codzienności z tyłu głowy...

Zatem krokusy. Te góralskie tulipanki, szafranki... Coś by trzeba było przy tej okazji po góralsku. Właśnie minęła 120 rocznica urodzin Gazdy z Kościeliska... Stanisław Nędza - Kubiniec (1897 - 1976). Sabałowy potomek, redaktor i pisarz podhalański, płodny, wybitny i zasłużony dla kultury swego regionu. Sam nie uważał się za pisarza ludowego, pisał literackim językiem, gwarę wprowadzając do twórczości dla celów artystycznej stylizacji. I tak szedł do świata, z Sabałą, Janosikami, z wierszem, prozą, z gwarą... O swej gwarze pięknie napisał:

Stanisław Nędza - Kubiniec

"Do mojej gwary"

Drzewiej... nie wiém kiedy (nie dziéń to juz ani dwa,

cas siąpawicom roków przeseł i nigda sie nie wróci...)

Dawno!

Kie jesce turniom sępie głowy rzeźbiła siwo mgła,

a Bóg łyskawicami jak smyckiem ciągnął po nik

albo hromami plucił,

kie skrzydła orłom rosły i chuć ku słonku ik brała,

a wiater holny ostrzył im pierś do lotu,

kie piérso lić dolinom śmierzciom grała,

 

urodziłaś się ty!...

Tu!...

Moja...

Miéła...

Mowo ojców i braci, i moja

                                       Gwaro podholańsko!

 

I takoś:

ostro - jak stol zbójnickiego noza,

piékno - jak zorza w świtów błysku,

cudno - jako ozwito w turniak róza,

słodko - jak dziéwce przy watrzysku.

 

Hej, moja

miéła

zalubiłek sie w tobie na śmierzć.

 

Wysłaś ku mnie z siklawic tęce,

z słonecnej mgiełki i leluje kwiatu...

Przyniós mi cie sum wiatru i sum orlik skrzydeł,

i śpiew dziéwek z polany...

Wzionek cie na ręce

i idem z tobom pokozać cie światu.

                                                     (1937)

***

Mimo wszystko - miłej wiosny, miłych Tatr, miłych krokusów i wszystkich innych wiosennych kwiatów, miłego słońca, miłej poezji...

 

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci