Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

By nie być samotnym

kiljan.halldorsson

 By jeszcze tchnąć życie w ten kącik sieciowy, w te pisaniny... Poetka dentystka przyszła mi do głowy, przy okazji wspomnianych niedawno ukłuć... Chciałbym nie być samotny, tak metafizycznie samotny... W zasadzie się to jakoś udaje, ale tylko wtedy, gdy myśl jest gdzieś daleko od tych życiowych podstaw metafizycznych... Coś o mnie dba, coś mnie ratuje. Jak pamiętam - mimo wszystko - jestem jak ten lekkomyślny nieco Castorp, co to uważał, że życie o nim nie zapomni, że jakoś o niego zadba... Życie - owo coś... Co właściwie?... Jakaś dłoń pomocna jawi się w wyobraźni, magiczna dłoń... Ale obok zawsze tkwi jakaś myśl surowa, co podpowiada, zgodna z myślą Camusa, że tkliwości i opiekuńczości to tylko pozory, że za tym stoi idealna obojętność... A szczęścia, nieszczęścia - ot, drogi panie, takie to rozdanie... Z przypadku i kolor oczu, i wzrost, zarost, i charakter, na który zewnętrzność ma swoje odpowiedzi... Północ, bijąca po sercu i głowie... W tym moim życiu po życiu... Nie tak dawno temu na ostro zostałem uderzony, w Oslo. W takim sobie nigdzie, gdzieś między Gråkammen i Slemdal. Nagłe poczucie pustki bolesnej, w całej niestosowności bycia w tym życiu po życiu... Ludzie czasem mówią, że otrzymali nowe życie, ale mówią tak zwykle, gdy przeszli szczęśliwie przez jakąś chorobę, gdy odzyskali sprawność, gdy wrócili do tego, co było przedtem... Ja sam nie mam takiego poczucia powrotu... Zawsze to Oslo, które tak z chęcią i uporczywie odwiedzam, komunikuje mi w tajemny sposób, że jestem gościem z zaświatów, z ciemną studnią w środku. Tak naprawdę żyje się raz. A jak się żyje raz, to i raz się umiera. A ja tak raptem pośmiertnie... Nie tak łatwo urządzić się po tym, gdy wszystko skończone. Wszelkie odbudowy bruka przekonanie o niestosowności wszelkich występujących zdarzeń... Taa, cmentarny i celny Steinn Steinarr się kłania. Na cmentarzu... Poezja szczęśliwie sięga  i po inne treści, pocieszające... We śnie na jawie przyjaźnię się ze starymi nordyckimi bogami, i ze wszystkim, co szepcze o jakimś sensie tego mojego dalszego kroczenia po świecie. Mówiąc: - Mój Boże - człowiek zawsze gada do siebie, jakby gadał do lustrzanego odbicia, no, ale to odbicie przecież - coś jednak innego widzimy - ten tam, którego nie sposób przeciągnąć na swoją stronę... Może Ty, tam gdzieś, Ty, którego spotykam od czasu do czasu oko w oko, przelotnie, opiekujesz się mną, sumieniu niesiesz ulgę, ślesz dobre wytłumaczenia... Ty - kimkolwiek jesteś... Człowiek wewnątrz siebie gada, szuka w tej studni... Może nie jest aż tak pusto?

Nasza poetka, choć z daleka, przyszła mi do głowy... Z okolic Lublina jest pani Anna, która postanowiła wyemigrować na daleką norweską północ, do miasta Alta, gdzie leczy zęby, i gdzie zajmuje się sztuką, sztuką poetycką  i malarską, gdzie zajmuje się poszukiwaniem... Jaki jest człowiek, jaki bóg, który mu towarzyszy, tak z kulturowego rozpędu... Człowiek chce kochać i być kochanym, tak zawsze, w każdej okoliczności, nie chce być sam, sam w tym szybko obracającym się kołowrocie życia, co tak boleśnie umie poszatkować nasze drobne istnienie ... Jak odnaleźć jedność w przeciwności, wieczność pośród klepsydr, pewność w niepewności?... O takie rzeczy pyta pani Anna Keryl, nasza poetka z Norwegii, z Alty pełnej starożytnych ludzkich pamiątek naskalnych... Hm - trwałość sztuki, poezji, bez której, jak chce Halldór Laxness, nie moglibyśmy tu, w tym zakątku wszechświata, przeżyć...

Ładnie kiedyś napisał o twórczości Anny Keryl Tadeusz Polanowski - co przywołuje w tekście "Pustelnica poezji" Janina Januszewska - Skreiberg ("Od Ibsena do Twardowskiego" , "Med hjertet i to land"), niestrudzona kronikarka polsko - norweskich związków kulturalnych - że autorka przekazuje ważne prawdy egzystencjalne i widzi świat w tradycyjnym, ludowo - religijnym aspekcie. A że może się wydawać naiwna, rymowana, nieco sentymentalna?... Jakie to w gruncie rzeczy cenne, że u niej centralnymi pojęciami są: życie, dobro, miłość, śmierć, przemijanie, ból, dusza, Bóg,  w tych rymach... Piękno, życie, dobro, Bóg, śmierć, przemijanie, ból, dusza - same nienowoczesności w nienowoczesnych formach... I inni cieszyli się, że poetka odważyła się być taka nienowoczesna, staroświecka... Sam Czesław Miłosz przychylnie odniósł się do poezji autorki z Alty...

Choć tamto serce może nie po ludzku ciepłe, ale jednak... Ludzie chcą kochać tak na stałe... I w nieludzkie rzeczy biegnie ich myśl...Trudna sprawa... Może jednak jest ktoś w tym ciemnym dole?... Patrząc głęboko w noc, patrzy się w górę czy w dół?... Ratuj, poezjo!

Anna Keryl

"Ty jesteś"

Ty jesteś miłość wszechogarniająca,

A my w Twym świetle,

Jak w promieniach słońca.

Ty jesteś miłość nie ziemska, lecz Boska,

Gdym w niej zagubiona,

Nie sięgnie mnie troska.

Ty jesteś miłość, miłość przebaczenia,

Zdejmujesz ciężkie belki

Z barków sumienia.

Ty jesteś miłość w zamian nic niedająca,

Mimo chłodu serca

Jednako gorąca.

Ty jesteś miłość, miłość doskonała,

Przychodzisz z ducha,

Nie wstydzisz się ciała.

Ty jesteś miłość w nas i między nami,

Rzuceni w wszechświat,

A jednak nie sami.

Ty jesteś miłość harmonii całości,

Miłość wszechświata,

Miłość mej miłości.

***

Ze zbioru "Pieśń o perle", Kronika, Oslo 2000.

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • ernest_pinch

    Myśl o "idealnej obojętności" czasami się próbuje zakradać w me zakamarki myśli, ale póki co wygrywam kolejne z nią starcia. To taki mieszkaniec Chanatu Krymskiego, tatar myślowy, uporczywie próbujący najeżdżać.

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci