Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Sabała

kiljan.halldorsson

Dalej, jak najdalej... I jeszcze jak najwyżej, w miarę możliwości... Wysokości, i czas, co już przeminął.

"Muszę Ci się przyznać, czytelniku - pisał Tytus Chałubiński - że z Jasiem w bardzo życzliwych jesteśmy stosunkach". Jaś to naturalnie Sabała, co twierdził, że smutkiem żyć się nie opłaci.

" - Oj, Jasiu, Jasiu - mówię mu kiedyś - jaka to szkoda, żeśmy na świat nie przyszli oba tak ze sto lat wcześniej, bylibyśmy może razem i poza buczki wyskoczyli. Możebyśmy, co prawda i razem kiedy zawiśli za żebro na haku, jak Janosik, ale zawsze szkoda.

- O hej! - rzecze śmiejąc się Jan, któremu aż się oczy zaiskrzyły i potarł nos rękawem bez żadnych naglących powodów, ale tak sobie, z przyzwyczajenia".

Z Sabałą starym uchodził dawny czas, ciemny, brudny, biedny - z Chałubińskim przychodził czas nowy, nowe życie dla Zakopanego - nowe, czasem lepsze, czasem jednak gorsze... A dziś wszystko już dawności, choć naturalnie to, co od Chałubińskiego się wzięło, ma swój dalszy ciąg, trwający po dzień dzisiejszy, a to, co Sabałowe, jest już dalekim, zastygłym mrokiem przeszłości, mrokiem przedelektrycznym i przedkolejowym.:)...

Mówią, by nie chwalić dnia przed zachodem. Słusznie, bo póki dzień się nie skończył, stać się może wszystko. Chwalić można to, co już minione. Chwali się coś, co już właściwie nie istnieje. Czas, którego już nie ma. A jeszcze gdy to czas, w którym w ogóle nie uczestniczyliśmy? A - to dopiero były czasy! Z jaką rozkoszą człowiek wtapia się w baśń, bez tych wszystkich wysiłków, o które upomina się nasze tu i teraz...

Sabała, Sabała - z czasu, w którym mnie nie było, w który jednak lubię się wtapiać. Wtapiać się w przeszłość, w stare poezje, w duchy, we własne szczeniactwo także... Przeszłość to tygiel, gdzie potrafią sąsiadować ze sobą postaci w rzeczywistości odległe - ale przeszłość to sen, co ma swoje prawa.

Patrzę na Sabałę z fotografii z rodzinnego albumu Witkiewiczów. Radość sprzed ponad wieku, beztroska, śmiech, nawet na ustach surowej ciotki Mery, i mały Witkacy, chrześniak Sabały, cały uradowany. Niepiśmienny filozof i artysta rżnie na złóbcoku jakąś melodyjkę, albo muzyczkę bez melodii... Długowłosy, brudny, właściwie ciemnoskóry. Ta twarz to wolność, brud, wiatr, mróz... Niehigieniczna zewnętrzność, higieniczne wnętrze. Zmitologizowany, zheroizowany łazęga, bitnik, polowacz, powiadali też, że zbójnik, czemu Sabała nie zaprzeczał, bo próżny był, jak każda artystyczna dusza... Robota? Pan Jan nie lubił jej, choć czasem brał się do kosy czy siekiery. Ale źle mu nie było, bo babę miał robotną, i dzieci także... Sam rwał się na górską swobodę, na łowy, na bijatykę, na sen byle gdzie, na gorzałę, i na dobre, męskie towarzycho, bo ponoć bab nie poważał, przez co też i nie palił się do wulgarności. Filozoficznie usposobiony dziad, ponoć uczestnik chochołowskiej wojenki, raczej poganin - aż dziw, że Stolarczyk potężny dał mu być chrzestnym małego Witkiewicza - bo przecież Jan był pogańskim pijokiem, a ksiądz Józef Stolarczyk wierzył, że złe cechy chrzestnych na chrześniaków lubią się przenosić. (Było to widowisko - chrzczone dziecię szło na własnych nóżkach - obok wielkiej Modrzejewskiej i Sabały - pamiątki po dzikich czasach...)

Tatry - trochę umęczone góry, umęczone lasy - ach, jak to musiało być pysznie, gdy całą zakopiańską dolinę porastał czarny smrekowy las! Las pożarł kiedyś przemysł, pożarły i inne ludzkie potrzeby. Wydzierano z gór życie, tak że cud, iż przetrwało ono do dziś... Ale miały też Tatry i swoją pustynność, rozdeptaną dziś przez turystów... Jakież musiało być piękne i nastrojowe to bezprogramowe, odkrywcze wędrowanie Chałubińskiego... Piękno, baśnie, majaczenia... Zjawy i tęsknoty biedoty spod górskich ścian. Bo ileż tam biedna wyobraźnia ludzka ulokowała skarbów... (Swoją drogą coś z usychającego dziada w nas w ogóle pozostało, ponadregionalnie, skoro umiemy śnić o złotych pociągach w tajemniczych tunelach pohitlerowskich - ciągle te same myślowe mechanizmy). I jedyna w swoim rodzaju scenografia, na którą patrzył wielki ludzki, polski gwiazdozbiór kulturalny. Horda talentów i legend... Na te same kształty skalne patrzyli, przeglądali się w lustrach tych samych stawów, pozamieniali się w nieśmiertelne duchy na tej niebezpiecznej wielkiej - maleńkiej przestrzeni... Pisarze, kompozytorzy, malarze, marzyciele, wrażliwcy...

W dziejach Tatr i Zakopanego nie ma drugiej postaci, która by odegrała tak ważną i wielostronną rolę jak Chałubiński. "Nie ma - jak powiadał Stanisław Witkiewicz - w Zakopanem takiej dobrej sprawy, która by nie była przez niego zapoczątkowana lub przeprowadzona". Nawet i słowo "taternik" od niego się bierze... Jeden z tatrzańskich Kolumbów, za którymi przyszło inne życie, z plusami i minusami... Pokochał Chałubiński Tatry, przegnał spod nich cholerę, stał się ich legendą, dobroczyńcą... Ładny facet był z niego. W rysach szlachetny i przyjacielski... Pokochał i tego starego Jasia, któremu tak się poszczęściło, że kulturalni panowie porwali go w nieśmiertelność... Ładnie o tym pisał Jalu Kurek w swych prawdach i zmyśleniach tatrzańskich, ładnie i wzruszająco pisał o nieuchronnych zmianach, o przemijaniu, dając nam pożywki dla tęsknot... Magia chwil - na czym polega? Na tym, że już lepiej być nie może, że nie może być doskonalej... Wszystko jednak mija... Ale pozostaje dość, by było za co życie chwalić. Piękno, fascynacje, przyjaźń, dobre lekcje, z którymi łatwiej iść w nieznane...

Tamta przyjaźń skamieniała aż w pomniku - pan Tytus już na zawsze jest z Sabałą. A z nieśmiertelnymi lecą słowa, dobre i dla nas. Krzepiące.

"Niek śpiom, Ik Miełoś. Mus nom umiyrać, ale zaś ni ma o cym godać. Myśliskie prawo krótkie, nie przezyjemy Giewontu, ba ón nos syćkik pochowo. Coby sie ino nie turbować, jo tak myślem. Lepiy sie ciesyć, jako markocić. Cłowiekowi we smutke w nuku to nijak zyć, jako niedźwiedziowi w kulkom w brzuku".

Lubię umykać i w góry, i w słowa o górach, o górach i ich ludziach... W nuty, w których pobrzmiewają dawne życia, życia smolarzy, drwali, węglarzy, pastuchów, hamerników, hawiarzy, zbójników, szumnych chłopów... Ugładzony przez przemijanie czas, inny, baśniowy... W nutach też jest i coś, co nam się przydać może... Mądry był ten Jasiek Mateja, co go wywołał Stanisław Nędza - Kubiniec - po matce z krwi Sabałowej - nie lada literacki talent... Paweł Gąsienica, tak jakoś zbałamucony duchem swej baby, miał za zbójnicki grosz wystawić kapliczkę - tak, tę koło starego kościółka. Dla klechy - wiadomo - każdy grosz, nawet z rozboju, słodko pachnie, i z rozgrzeszającym zaklęciem łyknie go jak kaczka kluchę. A grosz apetyt rodzi kleszy, więc się o więcej interesant nabożny upomnieć umie: - Wyjmij spod buka coś tam schował, a przynieś tu i połóż na ołtarzu. - A na to ów Mateja: - Cegos kces, bezero, ode mnie? Co ci wadzem? Jak ci trza dutków abo twojemu Panu Bogu, to se som idź po nie na Luptów. Bedzies widzioł, cy ci leko przydom. Opajęcyliście starego Gąsienice, to se go dójcie jak wycielonke, a jo mom was w rzyci na samym dnie. Haj!

Nawracacze nie mieli łatwo pod Tatrami. Tam Bóg - twardy gazda - na nie mniej twardego gazdę trafił...

Zawsze warto iść do góry, w góry... Także w słowach. W nich bowiem legendy, duchy, co też z góry patrzą... Tu, u nas, dziś, na dole gorszący jubel... Chce się uciekać. W prawdy i bajki zmieszane razem. Choćby w góralską malowniczość... Kubiniec - Kurek. Fajnie się uzupełniają... Kubieniec idzie gdzieś tam w czasy królewskie, Jagiellonowe, by dotrzeć do młodych lat Sabały. Kurek zaś przyłapuje Sabałę w 1848, tuż po straszliwościach galicyjskich, i idzie z nim w nowe legendy... Przyjezdni i miejscowi - Chałubiński, Witkiewicz, Modrzejewska, ksiądz Stolarczyk, Klimek Bachleda, Bartuś Obrochta, itd, itd... Nie wszystko tam prawdziwe, ale to nie ma znaczenia... Bo jest serce, czułość, zachwyt... Piękni ludzie w trudach życia. Warto do nich zajrzeć, przypomnieć sobie...

Stanisław Nędza - Kubiniec

"Sabałowe czasy"

Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1959.

*****

Jalu Kurek

"Księga Tatr"

ISKRY, Warszawa 1972.

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci