Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Z Rydla

kiljan.halldorsson

Płynie czas, jesień za jesienią, w ocuconej dziwnym trafem potworności naszej... Gwałt, plucie w twarz, człowiek płonący bezradnie... Frunę ratunkowo w baśnie, ale one coś mi przypominają, jakieś takie dziwne w swej aktualności, do wpasowania w czas dzisiejszy...

Lucjan Rydel, co to go kiedyś tu wspomniałem zainspirowany późnozimowym słońcem, co to chodzi spać w Bronowicach... Trochę obśmiany, niesłusznie. Intelektualne ADHD. Deszcz padał, padał, padał, a Rydel gadał, gadał, gadał. Z pedagogicznym zacięciem, z tęsknotą za Polską wolną.... Tak za nią tęsknił, ale jej nie doczekał, bo zmarł kilka miesięcy przed odzyskaniem niepodległości... Chłopoman, co to lubił chodzić boso, z gołym siuśkiem przedstawiany - bo i na cóż bielizna w wiejskich sielskościach?... Uroczy w sumie gość z Bronowic i z mych ulubionych Toń!...

Sięgam po baśnie, nasze i obce, dobrze się w nich czuję, choć i one, trzeźwe, umieją zahaczyć  o dzień dzisiejszy...

Polska dziś, zaskakująco przydeptana degeneratem, mocą bezwładu i obojętności... I od nowa stare lekcje...

Oj, gargulec ciemnogrodzki, do którego pielgrzymują lokatorzy gabinetu osobliwości (gęsi już po wyroku, która jednak nie doczeka się kolędy??) - to miłośnik zwierząt, co to szczypcopodobną krabią łapką pogłaszcze w wyborczej malowance baranka i kotka... Tatuś Narodu w swym bezrobociu łaskawy... Tylko co z tego, skoro sakrocwaniak toruński ma w tym całym panoptikum pakiet kontrolny i łaskawcę w postaci ministra Sz. (o, dajcież mu robotę choćby w ubojni drobiu!!!!), co cudzymi milionami szasta... Kiecka nabożna łakoma jest, i rysia podobno gołymi rękami zadusić umie... O, darz, k..., bór... !!!!! I tak Szyszko dopomóż, jak najdłużej, po ostatni zdech przyrody kochanej!

Z każdej strony ogryzanie, aż ogryzą nas do kości, na chama, na buraka... W buraczanym tym kraiku, co się prosi dziś o byt na ziemi niczyjej...

W bajki zwiewam, w Rydla tym razem... A cóż Lucjan Rydel? Ten miłośnik antyku, a nadto Kolberga, Słowackiego i Szekspira? "Zaczarowane koło"- kochana baśń dramatyczna! Trzy tomy Oskara Kolberga w pięciu aktach scenicznych, jak to podrwiwał sobie trochę Tadeusz Pawlikowski, w uroczym języku, ze spostrzeżeniem Leśnego Dziadka w pierwszym akcie, jakże ciągle aktualnym:

(...)

Idą ranki i wieczory,

Idą wiosny i jesienie,

Idą lata za latami,

Idą czasy i przechodzą,

A oni wciąż tacy sami,

Z pokolenia w pokolenie:

Jak się lęgli, takich płodzą!

- Odmienia się przyodziewa,

Jak rosochy u jeleni,

Jak listeczki te, co z drzewa

Opadają na jesieni,

A dołem zawżdy pień stary,

I gałęzie, i konary,

I rdzeń stary - do korzeni!

...Podłe, zatracone plemię,

Ród omierzły, a łakomy,

Zagarnęli całą ziemię

Pod te role, pod te domy...

Uwija się to, a krząta,

I rozpycha się i żre się,

Włazi do każdego kąta,

Spokoju nie masz i w lesie:

Łowy, trąby, huki, psiarnie,

Nie przepuszczą lichej sarnie,

Ni w łozach małej ptaszynie,

Ni rybie w jasnej głębinie!

Szumną puszczę moją drwale

Wyrębują mi zuchwale,

Krzywe kosy, zgrzytające,

Sieką moje młode zioła

Na polanie i na łące...

Ściskają mnie dookoła!

Co jeno żyje na ziemi,

Zabić, zgrabić, złapać, złupić,

Przedać za grosz, za grosz kupić;

Aż się czasem słońcu dziwię,

Że nad głowami ludzkiemi

Świecić chce jeszcze na niebie...

 

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci