BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA
Blog > Komentarze do wpisu
Starość wg Ibsena

Ale nie tego norweskiego, tylko według Ibsena z Islandii... Bo i Islandia ma swojego Ibsena, czy raczej miała, bo Árni odszedł przedwcześnie w 2007 roku... Ostatnio zatrzymałem się trochę przy jego poezji, przy jego wrażliwości... Starość - tak przy wczorajszym święcie babci i dzisiejszym święcie dziadka... Dzieci odczuwają pewną szczególną bliskość z dziadkami... Ja kochałem rodziców mojej mamy (moje relacje z rodziną mego ojca są bardziej złożone - słowem mniej w nich pozytywnych emocji, acz po tej stronie przodków mam sporo złoconej porcelany na pamiątkę, pełnej tajemnych znaków i uciesznych smoków, bo chińskie smoki takie właśnie są ucieszne...) Babcia, dziadek, co mnie rozpieszczali, kochali, dla których byłem oczkiem w głowie...

Gdy się jest już w - powiedzmy - średnim wieku, dziadkowie należą do malowniczej przeszłości, (dziadkowie, co ze swoją starością nie stanowili dla dzieciaka żadnego problemu, żadnej przeszkody) i do starości bliskich ma się już inny stosunek. My - w kwiecie wieku, z korzeniami głęboko w ziemi - rzeczywistości - i tamci - rodziciele, kwiaty już raczej cięte... Ibsen mówi o kwiatach ciętych... To, co kształtowało tych starych, już nie istnieje... Przy dobrym układzie jeszcze się ten efekt czasowej kośby utrzymuje: lekami, przysłowiową szklanką wody... Pół biedy, gdy nic się tragicznego nie dzieje, gdy nic nie zawraca głowy... Starość - drażniący tato, drażniąca mama, kłopoty, może nawet dewastacja w miłym zagnieżdżeniu, skrępowanie, skrywany gniew... Kłopoty, i dobre miny do złej gry...

Jeśli w przeszłość - wolimy skakać w dalsze rejony - kłopotliwe bliskości drażnią, choć się rzadko do tego przyznajemy... Kochani staruszkowie, serdeczności, pośród skrywanych zniecierpliwień...

Sam się muszę przyznać do tych - mówiąc najdelikatniej - zniecierpliwień, mając na względzie swoje relacje ze starym ojcem, o którego staram się dbać, pobieżnie... Ja, czczący pamięć o dziadkach...

Ja, sam już stary, czy - lepiej - starawy, bo przecież i ja już odcięty od korzeni, przynajmniej częściowo, bo tak wiele już umarło... Bezdzietny tylko, mało więc kłopotliwy... Wiecheć może, który ktoś kiedyś, w przyszłości, rzuci bez ceregieli na kompost... Tak może i lepiej...

Starzejemy się, a ostrze czasu nie próżnuje, niestety...

ÁRNI IBSEN

Starzy ludzie

starzy ludzie

są jak cięte kwiaty

trzymane w domach

  zaglądamy do nich

  na moment

  ot - dla dolania świeżej wody

zabieramy je do naszych mieszkań

na święta

na specjalne okazje

  ustawiamy

  w najlepszym

  pokoju

niepokojąc się

jak długo

postoją...

  ale bardziej niż to

  znacznie bardziej niż to

  trzeba przyznać

  bardziej niż wszystko

  inne

denerwuje nas

gdy

zaczynają więdnąć

i tracić płatki

  zaśmiecając obrus

  całkiem 

  nie w porę

                 przełożył Kiljan Halldórsson

 

poniedziałek, 22 stycznia 2018, kiljan.halldorsson

Polecane wpisy

Komentarze
2018/01/22 16:35:30
Taka prawda i wiersz oddaje to w sposób bezpretensjonalny.
Pozdrawiam serdecznie :)
-
2018/01/23 00:47:31
bardzo celna i smutna obserwacja...
tyle że sami nie potrafimy się będąc "młodzi" pogodzić z tym że podzielimy ten los...
-
2018/01/23 23:10:28
Jakże trafiony wiersz...
"Starzejemy się, a ostrze czasu nie próżnuje"
parafrazując: już za chwileczkę, już za momencik, piątek z Pankracym zacznie się kręcić... ;-)
cóż, nadejdzie dzień gdy z apetytem na życie trzeba się będzie rozstać i zejść ze sceny, bo kurtyna nieubłaganie zaciągnie mrok
-
2018/01/26 11:55:12
Czyżby starsi ludzie w Islandii byli traktowani inaczej niż w Australii ( chyba również i Polsce).
My, i wszyscy znajomi z naszej generacji, mamy pełen etat zajęć przy wnukach.
A. Ibsen ma pewnie na myśli takich, którzy już wnuki odchowali.
No cóż, odnoszę wrażenie, że czynnikiem łączącym ludzi jest wzajemne zrozumienie oraz/lub wspólna działalność.
Opieka nad wnukami to ta druga kategoria.
Wzajemne zrozumienie staje sie coraz trudniejsze. To już nie tylko kwestia wieku.
counter