Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Ostrość rzodkiewek

kiljan.halldorsson

Trochę minęły te upalne monotonie. Już takie wszystko dojrzałe. Przedwczesne. Lipy już w szalonych kwieciach, pachnące, wyperfumowane... Jejku, jak one o poranku potrafią pachnieć... Miłe są poranki z kwitnącymi lipami - zaraz przy nich myślę o miłości, takiej świńskiej, z wydzielinami:) Chyba miodku dużo będzie? My z Frankiem to tak sobie lubimy podjeść żytniego chleba z miodem...

Dojrzałości. I Parada Równości też dojrzała. Miłe, radosne zjawisko. I tęcza powstała, złośliwie niepalna... I jakie pląsy polityczne dookoła. Aż się można było wzruszyć. Zalatuje wyborami. Jak nam dobrze będą robić. Podobno pan Trzaskowski to już nawet marzy o udzielaniu gejom ślubów. I pani Senyszyn wydobyta z rupieciarni zaskrzeczała nawet... Przecież wszyscyście już byli, nawet ta pani, co ma teraz kropkę z przodu, też nie jest żadnym świeżakiem... Można się było popisywać... Znów gromadka przyjemniaczków ufa, że będziemy się nabierali...

Są tacy, co jeszcze upierają się przy jakichś rozróżnieniach, dostrzegają lewo, prawo, a ten szajs jest przecież okrągły, nieskrzydlaty, to kocioł, gar, w którym kitwasi się licha zupa. Ma rację Kuba Wątły, widząc w naszym politycznym żyćku jeden wielki sejmowy kartel - wszyscy siebie warci: lewi, prawi, środkowi... Ta zupka kitwasi się od trzydziestu lat i pożywna jest szczególnie dla klechy i tej jego szczycącej się wielowiekowymi tradycjami fenomenalnej firmy pogrzebowej, która nie ma sobie równych, gdy idzie o sianie zgorszenia.

Zupa się tak długo kitwasi, że aż skisła, bo to, co teraz mamy, to już tylko cuchnąca pianka, to już buzujący gnój, mus zgnilizny, tak że cały ten gar warto po prostu wynieść. Hm - żebyśmy tak zdołali to zrobić - chwycić polityczny kocioł za uszy i wynieść go daleko od ludzkich siedzib, opróżniając jego zawartość w jakimś głębokim dole.

Zauważyłem też, że dama pierwsza dumna jest ze swego męża, co się pławi w domniemaniach konstytucyjności. Taki spec, znawca i ponoć nawet czytelnik, choć, sądząc po absurdalnym zestawie pytanek konstytucyjnych, nie dość wnikliwy...

Domniemania... Nie ma czegoś takiego jak domniemanie konstytucyjności ustawy rażąco sprzecznej z podstawowymi zasadami określonymi przez konstytucję. W takie domniemania można popadać przy jakichś bardzo szczegółowych kwestiach, a mając jakieś wątpliwości, można odwołać się do trybunału, który coś ostatecznie ustali, nie zadowalając z pewnością wszystkich - bo tak to zwykle jest z sądowymi wyrokami. Ale nie można biegać po trybunałach - w normalnych warunkach - z przepisami, które są ewidentnym zaprzeczeniem konstytucyjnych zapisów. Prawo obowiązuje wszystkich, w tym Konstytucja, która daje jakieś ogólne zasady temu naszemu życiu, jakiś porządek, co do którego się umówiliśmy, i do zmiany którego, póki co, nikt nie ma mandatu.

Domniemania... Tak, wygodnie tak powiedzieć, tyle że to mało ma sensu. Z takim myśleniem można by było wprowadzać w życie najabsurdalniejsze przepisy. Fantastyczne byłoby domniemanie konstytucyjności ustawy zabraniającej na przykład rudym wchodzenia do tramwajów, przy konstytucyjnym przepisie o zakazie dyskryminacji kogokolwiek. Z czymś takim nie warto nawet biegać do trybunału, bo dla każdego byłoby jasne, że przepis o rudych nie ma żadnego znaczenia... Każdy sędzia miałby nie tyle prawo, co wręcz obowiązek zignorować taki przepis, odwołując się bezpośrednio do Konstytucji, która nie jest przecież tajemną księgą przeznaczoną specjalnemu trybunałowi do wyłącznego użytku, i każdy tramwajarski wróg rudych miałby się z pyszna.

Oczywiście mówiłem o normalnych warunkach...

Tu, dziś... Ja się w ogóle dziwię, że jeszcze cokolwiek próbuje się robić, pyskować... Można swobodnie wygaszać instytucje, już dawno to można było zrobić, nie bawiąc się w żadne prace. Na Ciemnogrodzkiej jest przecież mózg. Napastnik, co dostaje wszystko, decyduje. Trzeba było ogłosić od razu - wszystkie dotychczasowe przepisy obowiązują nadal, chyba że Prezes zdecyduje inaczej. I kropka. Można by było nawet wziąć jakiś egzemplarz Konstytucji, nagryzmolić ołówkiem powyższe oświadczenie na pierwszej stronie, dając do zrozumienia, że treść księgi z owym gryzmołem jest jedynym obowiązującym prawem - wszystkie inne, bez gryzmoła, mają zaś tylko wartość pamiątkową. I już...

A propozycje pana o bułkowatej twarzy od damy pierwszej... Że on jeszcze ma czelność cokolwiek konstytucyjnego proponować... Istniejącą Konstytucję, dla kaprysu zdemoralizowanego Prezesa potraktował jak srajtaśmę... Istniejącą, tę, na którą przysięgał... Ten pan tak lubi spożywać opłatki po kościołach! Ja naprawdę zaczynam wierzyć w cuda, bo to cud prawdziwy, że mu się te opłatki nie przemieniają w ustach w ropuchy.

Ostatnio - być może przy okazji rosnących cen paliw - wzięto na tapetę pornografię. Seks i pornosy to tematy bardziej zajmujące. Nawet papu dla autek schodzi na dalszy plan, o czym stojąca dziś u steru państwa zgnilizna wie doskonale... Tak, sam jestem za pewnymi ograniczeniami. Znaczy - nie chciałbym stronić od stojących fujarek i nawet od nabrzmiałych, pożądliwych kasiek, ale chciałbym, żeby na dobre znikły gadające dupy... Łatwo do nich dotrzeć, wystarczy pierwsze lepsze telewizyjne info... Widzisz twarz - a tu się raptem okazuje, że to dupa gada, i jest to dla mnie ten rodzaj pornograficznych udziwnień, które nie budzą mojej fascynacji - przeciwnie - spychają mnie w otchłań przerażeń najdzikszych...

Ludziom się jednak to politporno podoba, gdy się weźmie pod uwagę sondaże... To jeszcze głupota? Czy już coś straszniejszego, okrutniejszego, jeszcze nędzniejszego?...

Nie sądziłem, że wpadnę znów z wizytą do dyktaturki, i to takiej infantylnej! Wracając kiedyś do kraju, po tych swoich doświadczeniach, naukach, myślałem, że kieruję się do świata, który wyleczył się z PRL. A tu raptem taki nawrót... Kiedyś, w tamtym PRL, byłem gówniarzem i mniej polityczne sprawy zawracały moją głowę, mniej polityczne sprawy kazały mi cierpieć... A teraz... Ciężki smutek i wstyd, po prostu wstyd... (Parę razy już usłyszałem, że przecież mogę wypierdalać, tam, do tej całej Europy... Widać, tu jednak nie Europa.)

Infantylna dyktaturka należy do tych lekko nieśmiałych, to znaczy niczego nie równa z ziemią, zachowuje pozory, i wydrąża, wysysa zawartość wszelkich ważnych instytucji, i wsadza tam swoją zaufaną łobuzerkę. Zniszczenia są już znaczne. Dziś mogę mieć tylko ponurą satysfakcję, bo tuż przed poprzednimi wyborami, może trochę w zbyt żartobliwym tonie, przywoływałem pewną staronordycką bajkę i przestrzegałem wyborców, żeby się dobrze zastanowili, zanim postawią na karcie znaczek - jeśli wtrącimy się w malstrøm, to trudno będzie się zeń wydostać, trudno będzie wszystko odkręcić!

Co dalej? W rozsądnym scenariuszu chyba jakaś tymczasowa władza skupiona na bardzo elementarnych sprawach, dająca dobry grunt do odnowy, stawiająca przed sądem pożytecznych, z punktu widzenia Ciemnogrodzkiej, idiotów...( Czekam na taki czas, z pewną ciekawością - dama pierwsza dalej będzie dumna?) No i dopiero potem sensowniejsze wybory, bardziej drobiazgowe programy...

Ostatnio w warzywniaku, u kochanej pani Jadzi... - A, wezmę jeszcze rzodkiewkę. - Tylko jest bardzo ostra. Bo susza jest. A w czasie suszy rzodkiewka robi się gniewna... - Przypasowało mi to. Jakiś do tego szczypior, twarożek... Będzie gniewne śniadanie, choć z łagodną nutą białego serka, śmietanki... 

Rzodkiewka była bardzo patriotycznie ubarwiona. Biało - czerwona. I ostra. Wściekła na suszę...

Sucho... Sucho wokół... Może czas się wpieprzyć?

Rzodkiewka daje pewną radę...Pali w ryj, bo jej niefajnie było w życiu.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ernest_pinch

    Malstrm... Nautilus wyrwał się z jego "objęć". Przeżyjemy i my:)

  • koffiejames

    Ile tu dziś tematów (ja się szlajam po ulicach edynburskich właśnie, szczęśliwie mając przywiślankę w otchłani świadomości). Ale do ojczyzny powróciwszy cudem (bo tam na tej wyspie to co sklepik to oferta pracy), muszę zabrać głos!

    1. W starym piecu jeszcze bucha ogień, czyli przyszłość nie jest taka mroczna :) tylko lipy trzeba szukać ;)
    2. Chlebek z miodem burżuazja zjada ho ho! U mnie w biednym świecie jadało się chleb z cukrem. Może nie ja osobiście ale wielu moich bliskich wspomina takie desery!
    3. Kuba Wątły, ach gdyby tylko jego przekaz świadomości puszczać z megafonów na skrzyżowaniach wielkich miast i pod parafiami wioch to jestem w stanie iść o zakład, że uzdrowiłyby to słowo oblicze tej ziemi!
    4. Na paradzie w Warszawie mówili, że przyszły prezydent weźmie patronat nad przemarszem naszej braci. A ja stercząc pod tym zgrzanym pałacem pomyślałem sobie... Patryk Jaki??? A w sobotę byłem na kolejnym prajdzie tym razem w Szkocji, w deszczach i chłodzie ale przeciwnicy też byli. I to podobna ilość jak w Warszawie, tylko że szkoccy mieli coś do przekazania jakiś komunikat religijny itd. A u nas tylko mordy zakazane radośnie współ zebrane.
    5. Po co wspominać o pytaniach plastusia? Przecież to dziecko bawi się w politykę do tego niezbyt rozgarnięte, użyjmy w imię wolności słowa i łamania poprawności politycznej za prezesem Kaczyńskim, dosadnynego określenia tego dziecięcia: to debil.
    6. W co gra pierwsza dama? Nie wiem? To jest zagadka, ona chyba już wie, że będzie musiała za nim w ogień wskoczyć jak przyjdzie pora. Teraz póki co kala szanowaną restauracje sieciową i straszy jej gości swoimi mundrościami... Bo jak ona z nim tak prawo i politykę widzą to groza... groza!!!
    7. Nie Jestem takim optymistą jak Ty, nie wierzę że będzie jakikolwiek rząd przejściowy. Co zostało już zepsute, będzie bardzo trudno naprawić, bo kolejni przyjdę na gotowe, na rozpieprzone państwo, w którym można wszystko i nie liczyć się będą z żadną ceną, wartością z nikim...

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci