Menu

Kiljan Halldórsson

BRUDNO W PIS Y -ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA

Zniknienie trwa

kiljan.halldorsson

I tak to się toczy życie... Z pogrzebu na narty... Może to nic złego, ale może gdy się jest na eksponowanym stanowisku... Niby że to Kraków jakiś taki straszny, z wychowania, ale to jednak chyba tylko Pipidówka. W każdym razie Pierwszy Urzędnik wybrał się na ślizgi... Choć jaki to Pierwszy - w końcu z perspektywy żoliborskiej nory to ledwie robiący z siebie widowisko szeregowy funkcjonariusz partyjny gotowy spełniać najszaleńsze kaprysy wodza, zdolny z uroczystym zapałem podpisać nawet instrukcję obsługi pralki... Ale narciarskie zdolności przednie, przyznać to wypada! Podziwiałbym godzinami!... Ach, nie było lepiej iść na jakiś AWF, rozwinąć jeszcze bardziej swój sportowy talent, tak na medal albo dwa - wielbilibyśmy dziś bohatera, kochalibyśmy to bułeczkowate pysio - pysio, gdyby wygadywał głupoty, wszyscy, bez względu na barwy polityczne, chichotalibyśmy serdecznie, kibice powiewaliby flagami ozdobionymi z prowincjonalną dumą nazwami swych jedynych w świecie całym siedzib typu: Babi Dół, Kozie Bobki, Mierzwy Mokre etc, etc...

No ale dobrze... Życie przecież musi odzyskiwać rytm... Trochę z rytmu wybili się skoczkowie... Trochę im pokibicowaliśmy... Zaliczyli dołek, chociaż przecież w drużynówce Kubacki poleciał rekordowo, więc w sumie... Różnym po trochu przypadło przyjemności, coś dla Austrii, coś dla Norwegii, dla Japonii, dla Niemiec i też trochę dla nas... Przynajmniej nikt się sukcesem nie przeżarł!

Czas wpada w swoje dawne tory, z kolejnymi jednak brakami... Tak mi przychodzą do głowy zniknienia, na które mi zwrócił uwagę Gustaw Holoubek, przywołując słowa Kochanowskiego z Trenów... Zniknienie trwa... Zniknienie to nie zniknięcie... Zniknięcie śniegu - to jeszcze pasuje. Będzie przecież następny, za jakiś czas, taki sam... Ale takich samych ludzi już nie spotkamy, i takich samych światów... Gdy odchodzą, to czasem tęsknimy za nimi bezustannie... Zniknienie trwa.

Ten nasz czas, z tym swoim publicznym życiem, taki marny się niekiedy wydaje... Lubię, tak dla pociechy, sięgnąć w to, co tak znika i znika, szczęśliwy, że mogę sobie przypomnieć, jak z niegdysiejszą szpetotą - bo świat zawsze ma swoje szpetne strony, szpetne a nawet straszliwe przecież - kontrastowała wspaniałość...

Dwóch przyjaciół rozmowa, już staruszków. Cudowni Holoubek i Konwicki... Mowy brzydkie i mowy piękne...

© Kiljan Halldórsson
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci