BRUDNO W PIS Y - ŻYCIE, LITERATURA, MUZYKA, SKANDYNAWIA
Archiwum
counter
RSS
sobota, 14 lutego 2015
Witkiewiczowie

 Błękity dzisiaj same. Bo błękitna pogoda wyżowa... Góry lśnią.

 Trawię obiad. Nawet miałem się zdrzemnąć, by się na chwilę uwolnić od obolałych nóg, co się ostatnio sporo nachodziły, ale postanowiłem zajrzeć tu i ówdzie... No i coś wpisać... Ale nie o jakichś problemach. One znikają, gdy da się śnić. Gdy śnimy nocą, cieszą się bogowie. Trochę mniej się cieszą, gdy śnimy za dnia, bo to one czują się do tego wybrane... Ale gdy człowiek jest kochany, to przecież się czuje jak bóg...

 Pójdę w rocznice znowu. Ale najpierw może przyjemny sonet Sterlinga (1877 - 1943) - lekarza i poety, autora jednego tylko tomiku... Dawno to było, przeszło sto lat temu... 

WŁADYSŁAW STERLING

"Śpiewakom Tatr"

Śpiewał kiedyś Goszczyński waszych puszcz uroki,

Dzikie Tatry, strażnice kamiennej ustroni -

Słuchał, jak pieśń juhasów hen po halach dzwoni

I rozpalał Sobótki po grzbietach opoki.

 

A potem wieszczy mędrzec duma na Wysokiej -

Asnyk! Żegluje duchem, gdzie wiatr nie dogoni -

Wsłuchany w drgania bytów wieczystej harmonii,

Śni o myśli wszechtwórczej, co przenika mroki.

 

Witkiewicz nową sztukę z kształtów waszych snowa

I rzeźbi wam kontury żywą mocą słowa.

Kasprowicz śpiewa miłość wam: przez mgły i turnie

 

Płynie pieśń, jak lud prosta i jako lud szczera.

A przez głazy i puszcze zadumane chmurnie,

Błąka się gdzieś potężna dusza Tetmajera.

 

Śpiewacy, śpiewacy... Ileż to treści wmajaczono w te góry kochane, co przecież trwają całkiem obojętne. Natura ma - jak powiadał Kazimierz Wyka - wielką pojemność na nasze propozycje i interpretacje dotyczące jej wyglądu. Przez wmówienia w chaosie natury można ujrzeć jakiś porządek...

Zachwyty, tęsknoty, fantazje opisy i to snowanie sztuki nowej...  Stanisław Witkiewicz. Legendarna postać Zakopanego. Jego rok to, tak jak i jego syna...

Sto lat temu umarł stary Witkiewicz, twórca zakopiańskiego stylu, co to, wzorem Johna Ruskina, chciał ludzkość odradzać przez kult piękna. W górach i wśród ludzi gór znalazł drogę do odnowy polskiej kultury narodowej. Malarz, krytyk sztuki, pisarz, autor jednych z najpiękniejszych słów o górach... Bohater czasów, co dziś są już baśnią, czasów, gdy serce polskiej kultury najżywiej biło na tej niewielkiej przestrzeni, u stóp gór wyniosłych i groźnych, acz nieprzesadnie wielkich. 

 Młoda Polska szatańska, Młoda Polska tatrzańska. Dwie były. Według Boya... Witkiewicz syn raczej wyrastał z tej pierwszej. On już tak góralski jak ojciec nie był, choć pozostał przywiązany do Zakopanego. Kochał góry, ale miejsce, w którym spędził większość życia to raczej było przekleństwo... Dandys bez kasy. Mordercza sprawa... Góry były tłem życia, codzienności, śpiewanie zaś było niepokojące. Wizjoner, który dokładnie opisał przyszłość, złą, morderczą, zmechanizowaną...

Mija 130 rocznica urodzin Witkacego. Chrześniaka Modrzejewskiej i Sabały.

Właśnie ukazał się kolejny tom jego listów. Rośnie powoli, od ponad dwudziestu lat, pomnikowe wydanie jego dzieł zebranych. Skompletowałem wydane dotąd tomy. Witkacy porywał mnie przed laty. Teraz już ma mniejsze znaczenie, chociaż... Wracam do jego tekstów - ostatnio właśnie do listów, szczególnie tych do żony. Niecodzienna to rzecz, jak niecodzienne są takie małżeństwa, przyjacielskie małżeństwa... W domu stoi na półce Witkacowski rządek, któremu się przyglądam, tak jak Ingmar Bergman przyglądał się rządkowi dzieł zebranych Augusta Strindberga... Mam zresztą podobnie, bo obok Witkacego jest i rządek Strindberga, tego dalekiego, a jednak bardzo bliskiego Witkacemu, co wykazał kiedyś interesująco Lech Sokół...

 I co... Może do lektury, do galerii etc, etc... Poczytajmy "Na przełęczy" Ojca, "Demonizm Zakopanego" Syna, pogapmy się na obrazki, na portrety, co często były jak ostrzeżenie, niepokojąca wróżba...

16:08, kiljan.halldorsson
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lutego 2015
Urodziny królowej Bony

 O, tak ku pamięci. O babie niezwykłej w historii naszej. Bona. Czy "bona" - bo ta ambitna i dumna królowa tak się skromniutko podpisywała, z małej litery... 

 Właśnie dzisiaj ma urodziny Jej Królewska Wysokość. Wybitna i dobrze wykształcona polityczka, pożerana przez żądzę władzy, kierowniczka jak się patrzy, pracowita kobieta interesu, która w młodości lubiła stroić się w suknie ozdobione złotymi pszczółkami, straszliwa teściowa, kłótliwy babsztyl...

 Pani z ciekawej rodziny, której zapewne nie trzeba jakoś specjalnie przedstawiać. Pani z rodziny, w której roiło się od dość ciekawych i zadziwiających kobiet. Niech dobrym przykładem będzie jej ciotka, Katarzyna Sforza, ponoć wielka piękność swych czasów, która się wsławiła obroną zamku w Forli przed wojskami Cezara Borgii. Została owa piękność postawiona przed wyborem - albo podda zamek, albo zabiją jej syna. Odpowiedź przyszła natychmiast - Katarzyna zadarła kieckę i pokazała taki zmyślny organ, co nowych synów na świat wydać potrafi... A poszli stąd!

 Smutna Izabela, matka Bony, też była kobietą niezwykłą. Dużo przeszła - śmierć męża, utratę Mediolanu... Mimo upadku nie straciła energii i zabiegała troskliwie o przyszłość swych potomków...

 Bona była ponoć zachwycająca. Dochowały się barwne, pochlebne opisy, którymi raczono króla Zygmunta. Niestety nie zachowały się wizerunki młodej Bony poza jedynie schematycznym drzeworytem. Mamy natomiast jej portrety wdowie, na których nie wygląda zbyt korzystnie... Jędza po prostu.

 Król raczej letargiczny był, dojrzały. A obok niego znalazła się żywiołowa kobieta, która nie zamierzała być jedynie przypisem do historii koronowanego męża. Okazała się być kimś wyjątkowym, prawdziwym zwierzem politycznym, co wywoływało mocne mruczenie panów... "Nie w smak im moje rządy, bom niewiasta i smoka mam w herbie" - mówiła...

 Lata płynęły, król się starzał, wreszcie zaczął dziecinnieć. Na rękę było to królowej. W jednym z listów płynącym z dworu królewskiego przeczytać można, że: "Mówić ze starym królem jest to samo, co nie mówić z nikim. Król jegomość nie ma własnej woli, tak jest na wędzidle trzymany. Wszystko ma w ręku królowa Bona. Bona jedna całym państwem rządzi, wszystkim rozkazy wydaje i tak już naprzykrzyła się wszystkim przedniejszym panom i szlachcie, że ledwie potrafią znieść ją do końca życia starego króla".

 Smocza niewiasta budziła nienawiść. Legenda baby złej przetrwała... Ale też i przetrwała legenda kobiety gospodarnej, umiejącej zarabiać pieniądze, które widziała wszędzie wokół siebie.

 Mówili, że źle wychowała syna... Anonimowy autor tuż po śmierci Zygmunta Augusta pisał "Sławnie urodzon, źle wychowan, zuchwale ukoronowan, sprawiedliwości uciskał, obronę zmyślał, wiarę udawał, z czarami żył, niesprawiedliwie umarł"...

 Jak na syna, tak i na wszystko wokół miała wpływ dobry i zły. Trudno ją jednoznacznie oceniać. Można tylko powiedzieć, że żadna kobieta wcześniej nie wpłynęła tak znacząco na losy kraju. Można zacząć od włoszczyzny a skończyć na złowrogiej wróżbie, czy nawet na zwrotnym punkcie, jakim była wojna kokosza, kiedy to tysiące szlachciców obległo swego króla...

 Nazbyt łakoma była królowa, zbyt wcześnie chciała tytułów dla syna, o którym śniła jako o wielkim, najwspanialszym władcy. Ale myślała naprzód, miała wielkie dynastyczne nadzieje, myślała o tym, co będzie za sto, za dwieście lat...

 Snuła wielkie plany, a jednocześnie była porażająco drobiazgowa - potrafiła robić dzikie awantury o byle łączkę, o równowartość dzisiejszych kilkudziesięciu złotych... 

 Umiała też zaleźć za skórę jako teściowa... Śliczna ponoć była pierwsza żona Augusta, Elżbieta. "Obyczajami i ludzkością swą bardzo była ludziom przyjemna". Tyle że ze znienawidzonych i nieznośnie płodnych Habsburgów pochodziła. Bona robiła wszystko, by rzucać im kłody pod nogi. I do ostatka starała się w ramach tej działalności przeszkodzić małżeństwu z Elżbietą. Zygmunt Stary jednak się nie ugiął. I bardzo polubił młodziutką Elżbietkę. Królowa zaś była chłodna. A pod skórą kipiała w niej lawa złości. Teściowa wtrącała się do wszystkiego. Nawet zarządzała kuchnią... Słynna była awantura o parmezan. Młoda królowa zapragnęła sera. - I co jeszcze? - musiała mruknąć stara. - Takiego! - Bona zabroniła wydawać czegokolwiek z kuchni bez jej zgody... Kiedy Jan Boner nazajutrz przyniósł Elżbiecie ogromny ser, Bona wpadła ponoć w istną furię... (Biedna, grzeczna, epileptyczna Elżbieta. Musiała ciągle znosić upokorzenia, samotność... Niekochana przez męża, który, wyszkolony na rozłożystych wydrach i różnych di Cordonach, nabrał do niej wstrętu... Nic tylko umierać...)

 Nawet przy bzdurach dawała z siebie wszystko.

 Siłą rzeczy jej wpływy malały. Trudno jej było pogodzić się z rolą drugoplanową. To była dramatyczna sytuacja - kochała swego syna, w którym pokładała tak wiele nadziei, a któremu w życiu tak często się nie wiodło. Kochała go, a jednocześnie weszła z nim w poważny konflikt. Inaczej myślał człowiek, inaczej polityczny zwierzak.

 Gubił ją apetyt na władzę absolutną... Ale mimo wszelkich wad kraj zyskał w tej energicznej (Presto! Presto!) Włoszce prawdziwą patriotkę. Bardzo świadomie patrzyła na dobro kraju. Jak mówi o niej historyk Kamil Janicki - żyła w czasie najlepszym dla siebie i Polski. Fortuna, którą zebrała, pozwoliła Augustowi na spokojne panowanie. Jej reformy popchnęły Litwę o kilkaset lat do przodu...Powiada, że każde litewskie miasto jest jej za to dłużne pomnik. I wiele polskich miast też...

 Wyszła stąd milionerka. Być może opowieści o jej majątku były przesadzone, ale w gruncie rzeczy to dobra legenda, która mówi o tym, że można, wiele można osiągnąć, jeśli tylko człowiek umie zmierzyć się z życiem... Jej gospodarność i dalekowzroczność też może jest trochę tu i ówdzie przesadzona, bo zwłaszcza pod koniec jej działalności w Polsce uciekała się ponoć do iście rabunkowego podejścia do złotodajnych ziem.

 Jedna z najbarwniejszych postaci. Z importu, ale tak fantastycznie wrośnięta w nasz kraj. Wiele umiała dla niego poświęcić. Posądzano ją o zło, o mordercze zapędy, o trucicielstwo. Bardzo to było krzywdzące i musiało ją boleć. Musiała ścierpieć wielu niewdzięczników...

 Bez wątpienia miała trudny charakter. Była wymagająca. Ale z pewnością daleko jej do herbowej bestii. Posądzana o trucie, sama padła ofiarą trucicieli...

 Nie była idealna... Była po prostu wielce skomplikowaną osobą. Niesłychanie ambitną i mocną. Rzeczywistość krzyżowała jej plany, co wprawiało ją w irytację. Ale musiała się z tym godzić - taki to los człowieka aktywnego i z szeroką i daleką wizją. Musi się mierzyć z rozlicznymi oporami. A jeszcze ona - kobieta, wśród tych wszystkich brodaczy i wąsaczy... Jakże oni się irytowali. 

 Rzeczywiście - wiele miast miałoby powód do postawienia jej pomnika... Ale chyba nikt jakoś nie pomyślał o takim uhonorowaniu jej osoby... Za dużo złości przeszło do legendy. A to nie powinno przesłaniać jej prawdziwej wybitności...

16:00, kiljan.halldorsson
Link Komentarze (3) »